RSS
czwartek, 24 grudnia 2009
To idzie miłość

No to Wesołych Świąt! Żeby świątecznej tradycji stało się zadość, wieczorem poraz n-ty obejrzę sobie "To właśnie miłość". Niby taka zwykła komedia ale coś w tym filmie takiego jest, że działa jak balsam na ślady po zbyt kłującej choince i jak rapacholin w jednym;) Niech wam dziś będzie ciepło.

10:09, jucatuitam
Link Komentarze (3) »
wtorek, 22 grudnia 2009
glamour kuchenny

Sprawdza się moja teoria, że nawet jeśli nie zależy ci na tym, żeby być na bieżąco z modą, ona i tak prędzęj czy później cię dopadnie. Prędzej czy później spece od trendów nadadzą temu, co robisz od lat, temu, co lubisz od zawsze-jakąś łatkę i nagle okaże się, że nie spotykasz się ze znajomymi po to, żeby ugotować razem makaron i po prostu pogadać tylko uprawiasz supermodny "homing". Nie jesteś zwykłym domatorem tylko wyznawcą "coconingu". Nie masz starego samochodu, nie nosisz ubrań z lumpeksów i nie kolekcjonujesz staroci-tylko masz "oldskulowy" look albo jesteś hipstersem, czy kimś tam jeszcze innym.

To była dygresja. A może li tylko przydługi wstęp do następującej informacji. Chciałam się przed modą ukryć w kuchni. A tu okazuje się, że w roku 2010 do kuchni wkrada się glamour! Bo wiosną/latem przyszłego roku na wybiegach i na ulicy królować ma styl na seksowną panią domu. Przynajmniej w kampanii reklamowej Dolce i Gabbana, do której zapozowała Madonna. Efekt jest taki

I jak tu teraz zmywać w dresie?

23:19, jucatuitam
Link Komentarze (5) »
sobota, 19 grudnia 2009
19 ciąż i liczymy dalej

Wyobrażacie sobie być dziewiętnaście razy w ciąży? A dziewiętnasty z kolei poród? Ja nie. A wydawało mi się, że mam bogatą wyobraźnię...

W zeszłym tygodniu jedna z najbardziej płodnych matek Ameryki- 42-letnia Michelle Duggar ze stanu Arkansas urodziła 19-ste dziecko, dziewczynkę. Było to chyba trzecie lub czwarte cesarskie cięcie (pozostałe dzieci Michelle urodziła siłami natury). 

Michelle Duggar i jej mąż, Jim Bob są agentami nieruchomości ( w tej chwili utrzymują się z wynajmu licznych nieruchomości na cele komercyjne) i konserwatywnymi Baptystami. Dzieci uczą się w domu, uczęszczają tylko do szkółki niedzielnej przy kościele (starsze chodzą np. na warsztaty dotyczące randek ale już na same randki mogą umawiać się tylko w asyście przyzwoitki), nie oglądają telewizji i mają bardzo ograniczony dostęp do internetu. Nie przeszkadza to jednak rodzinie Duggerów w uprawianiu medialnego gwiazdorstwa. Chętnie biorą udział w popularnych programach telewizyjnych, są gośćmi licznych talk-show, telewizji śniadaniowych, bohaterami reportaży, artykułów pojawiających się w prasie na całym świecie. Od ponad pięciu lat mają swój serial dokumentalny typu "reality" emitowany m.in. na kanale Discovery Health Channel, który w zależności od liczby dzieci zmieniał tytuł. (Pierwsza seria nosiła tytuł "14 dzieci i w ciąży", ostatnia "18 i liczymy dalej".) Najnowszy produkt pod szyldem Duggerów, to książka autobiograficzna "20 dzieci i liczymy dalej". Duggerowie twierdzą, że wykorzystują media do krzewienia wiary i chcą przekonać widzów oraz czytelników, że Biblia to świetny przewodnik po życiu.

Więcej informacji o tej niezwykłej rodzinie znajdziecie na ich stronie www.duggarfamily.com. M.in. odpowiedź na pytanie jak się poznali i dlaczego zdecydowali się na taką liczbę dzieci. (Tu zdradzę, że Michelle Dugger po urodzeniu pierwszego dziecka zaczęła brać pigułki, zaszła w ciążę, co może się zdarzyć i poroniła-podobno dlatego, że (jak powiedział im lekarz) do poczęcia dziecka doszło w trakcie stosowania antykoncepcji. Poronienie dla Duggerów było tragedią, gdzie poczucie straty splotło się z potwornym poczuciem winy. Wtedy Duggerowie zdecydowali się, że o narodzinach ich kolejnych dzieci będzie decydował Bóg i zrezygnowali z jakiejkolwiek formy kontroli narodzin, nawet z kalendarzyka.

Tutaj fragment filmu o Duggerach na kanale ABC http://abcnews.go.com/Video/playerIndex?id=8482642. (A  w tle m.in. ich dom przypominający hotel, kuchnia jak w szkolnej stołówce i pralnia z kilkoma pralkami, czyli małe sprawnie działające przedsiębiorstwo). Chociaż jak patrzę na Duggerów to ciężko mi uwierzyć są rodzicami dziewiętnaściorga dzieci i zastanawiam się z jakiego materiału jest zrobiona Michelle Duggar?

ps. Cholera, wiedziałam, że mi się nie zmieszczą wszyscy na tym zdjęciu. Poniżej inne ( tu jeszcze jest ich "tylko" 17+2) 

20:39, jucatuitam
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 14 grudnia 2009
W jadalni

Te zdjęcia zrobiła 23-letnia Bieke Depoorter-belgijska fotografka i tegoroczona zwyciężczyni konkursu fotograficznego Magnum Expression Awards (organizoanego przez Magnum Photos i firmę Hewlett Packard). Pochodzą z cyklu "Oe Mania", który powstał w czasie trzech miesięcznych podróży autorki koleją transsyberyjską. Depoorter nie zna rosyjskiego. Po swoją przygodę wyruszyła z kartką, na której miała napisanych tylko kilka zdań:

"Szukam noclegu. Czy znasz kogoś kto ma wolne łóżko albo kanapę? Nie potrzebuję niczego specjalnego, mam własny śpiwór. Nie chcę mieszkać w hotelu, bo nie mam za wiele pieniędzy i też dlatego, że chciałabym zobaczyć jak mieszkają ludzie w Rosji. Czy mogłabym zatrzymać się u ciebie? Dziękuję za twoją pomoc!"

Zatrzymywała się tam, gdzie chciano ją ugościć. Często w małych wioskach na końcu świata, zapomnianych przez boga miasteczkach. Ta kartka otworzyła jej wiele drzwi.

Salon. Epicentrum rodzinnego życia. "W tym pomieszczeniu  śpią, jedzą, piją i płaczą. Przez krótką chwilę mogłam wziąć w tym udział.(...)Porozumiewaliśmy się bez słów" pisze na swojej stronie autorka. Zdjęcia ze zwycięskiej serii możecie obejrzeć tu:

www.biekedepoorter.be

 

22:53, jucatuitam
Link Komentarze (2) »
niedziela, 06 grudnia 2009
prasowanie na medal

A kto powiedział, że prace domowe muszą być nudne? Okazuje się, że prasowanie też może być rodzajem sportu ekstremalnego. Wszystko zależy od tzw. okoliczności. Potrzebna jest deska do prasowania o długości min. 1 metra, żelazko i mało sprzyjające warunki. Prasowanie ekstremalne rozpropagował na świecie Brytyjczyk Phill Shaw, który w 1997 jako pierwszy udał się z deską do prasowania na wspinaczkę po skałkach niedaleko swojego domu (bo koniecznie musiał sobie uprasować parę koszul, a jednocześnie miał ogromną potrzebę ruchu). Dzisiaj, Shaw zawiaduje Extreme Ironing Bureau, które ustala zasady dyscypliny, a nawet stara się o włączenie jej do Olimpiady. Od ponad 10 lat, ludzie z żelazkami delektują się wyrzutem adrenaliny do krwi, prasując pod wodą, na linie, na rowerze i na wysokości. Ktoś podobno przebiegł nawet maraton z deską na plecach. (Nie wiem, co i w jakiej ilości udało mu się przy tym uprasować)

To naprawdę otwiera zupełnie nową perspektywę, która dotąd była ciasna i nieciekawa. Aż mam ochotę zostać ekstremalną gospodynią domową. Hmm. Za co by się tu zabrać najpierw...?Gotowanie rosołu na dachu rozpędzonego samochodu? Rozwieszanie prania wisząc na linie? Powrót z siatkami pełnymi zakupów na rowerze jednokołowym? Przewijanie niemowlaka...E, dzieci lepiej  w to nie mieszać. Ale na samą myśl nadania lekkich kolorów zwykłym zajęciom, robi mi się naprawdę gorąco.

A więc do zobaczenia w skałkach.Dobranoc.

21:53, jucatuitam
Link Komentarze (3) »
sobota, 05 grudnia 2009
karmić czy nie

Okładka Vanity Fair z 1991r. A  w środku zdjęcia Annie Leibovitz z tekstem Susan Sonntag. To zdjęcie jest chyba najczęściej wykorzystywane na stronach i blogach propagujących karmienie piersią.Bez komentarza.

21:43, jucatuitam
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 grudnia 2009
mięśnie pracują

Ponieważ jestem matką karmiącą, więc mózg zalewa mi mleko i wolniej myślę, a czasem nawet wcale.Za to-mięśnie to jest to!Mięśnie pracują, i niedługo dorobię się naprawdę imponujących tricepsów. Mój syn narazie nie zamierza siadać, a w wieku 8 miesięcy osiągnął wagę 12 kilo, więc mam w domu darmową siłownię z przysiadami, wyciąganiem, podnoszeniem, skłonami i brzuszkami.A moja hantelka tylko się z tego śmieje.

Więc sami rozumiecie moją aktualną fascynację mięśniami.Oto jej wyraz. To zdjęcie powyżej zrobił znany nowojorski portrecista Martin Schoeller (współpracuje na stałe z New Yorkerem). Pochodzi z albumu "Female Bodybuilders". Więcej zdjęć możecie obejrzeć tutaj http://www.acegallery.net/artistmenu.php?pageNum_ACE=0&totalRows_ACE=126&Artist=41. Są naprawdę niesamowite. No to jeszcze jedno.

10:23, jucatuitam
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 grudnia 2009
Ho,ho,ho

No i zaczęło się. ZNP.Zespół Napięcia Przedświątecznego. Listy zakupów, napięty grafik (komu co i gdzie po to pojechać), nadszarpnięta logistyka, nerwy jak postronki, bo kolejki, korki, permanentny brak czasu. Za chwilę atak kolęd, które powoli acz nieubłagalnie zaczną wwiercać się w mózg. A wszystko to w przepięknych, świątecznych dekoracjach, ozdobach, ozdóbkach, i setkach mikołajów rozmaitej maści i wielkości. Potem już tylko patroszenie, skrobanie, obieranie, lepienie, pucowanie,gotowanie, pakowanie, owijanie, prasowanie, układanie, ustawianie. I wreszcie uff. Siedzimy. Jemy. Jemy. Siedzimy. Rozpakowujemy. Zachwycamy się, albo udajemy, że się zachwycamy. Śpiewamy. Jemy. Sprzątamy.Kłócimy się, byle nie przy stole. Przy stole...Jemy.Byle za dużo nie rozmawiać na tematy naprawdę ważne, bo ważne często oznacza-trudne. Pierwszy dzień, drugi. Napięcie zaczyna schodzić.Wreszcie można pójść do pracy, pożegnać się. Wreszcie życie wraca do normy.

Ja wiem, a raczej wierzę, że Święta mogą być piękne, głębokie i prawdziwe, że można czekać na nie cały rok i się na nie cieszyć.I wszystkim, którzy tak ich doświadczają-zazdroszczę. Ale też zastanawiam się, co takiego się stało i kiedy to się stało, że coraz mniej osób potrafi je napawdę przeżywać, a coraz więcej zastanawia się JAK je przeżyć. (fajną rozmowa na ten temat z psycholożką ukazała się rok temu w Obcasach http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,103259,6074427,Bez_pierniczkow__ale_blisko.html).

Marzą mi się Święta przy pustym stole, bez prezentów. Wiem, brzmi jak szaleństwo, a może gorzej- jak głupota. Ale myślę sobie, że może przy takim stole, bez szelestu papieru, ochów, achów, i szczękania sztućców, miałaby szansę zacząć się jakaś prawdziwa odświętna rozmowa. Nawet jeśli jej początek nie byłby może taki znowu udany;)

23:00, jucatuitam
Link Komentarze (3) »