RSS
wtorek, 25 maja 2010
tożsamość nomady

Przygotowuję się do swojego wyjazdu na koniec świata i co i rusz trafiam na jakiś ciekawy temat. To tak a propos opinii, że w Australii absolutnie nic ciekawego się nie dzieje, nikt nic ciekawego nie robi, a większość ludzi, jeśli się czymkolwiek interesuje- to sportem albo prognozą pogody na weekend. Ja mam wręcz przeciwne wrażenie. Ciągle trafiam na Australijczyków, którzy robią 100 ciekawych rzeczy naraz, mają rodziny i przyjaciół rozsianych po całym świecie, wobec tego są ciągle w ruchu, a sportem akurat interesują się najmniej. To znaczy oczywiście surfują i oglądają krykiet w telewizji,:-), ale to zabiegi czysto higieniczne. Poza tym piszą, rysują, fotografują, szyją ubrania, grają w niszowych zespołach i angażują się społecznie.

Jednym z tematów, na który się natknęłam jest TCK. To skrót, którym podpisała się jedna z potencjalnych bohaterek mojego reportażu. "Nazywam się Geraldine i jestem TCK". To TCK bardzo mnie zaintrygowało.

TCK- to Third Culture Kids, czyli Dzieci Trzeciej Kultury (tłumaczenie bez polotu, mam nadzieję, że nie bez sensu). Termin ten w latach sześćdziesiątych wymyśliła amerykańska socjolożka Ruth Hill Useem w odniesieniu do dzieci,które wyjeżdżają z rodzicami zagranicę (np. na placówkę) na dłuższy czas, tam spędzają znaczną część swojego dzieciństwa, a potem, często już jako dorośli wracają do kraju swojego pochodzenia. Efekt jest taki, że ani "tu" ani "tam" nie czują się do końca u siebie. Żyją w taki emocjonalnym i psychicznym rozkroku. Useem twierdziła, że integrując elementy z "pierwszej kultury" (kraju pochodzenia) i "drugiej" (czyli kraju do którego przyjeżdżają) tworzą coś w rodzaju "trzeciej" kultury, która jest czymś więcej niż mieszanką tych dwóch. Najwięcej wspólnego czują z innymi dziećmi z podobnymi doświadczeniami. Mają podobne problemy z adaptacją, z własną tożsamością, z poczuciem przynależności. Nie wiedzą, jak odpowiedzieć na pytanie: "Skąd jesteś?". Często są dwujęzczyni, ale w ich sposobie mówienia jest to "coś", co ich wyróżnia- lekki akcent, jakieś małe usterki językowe, czy np. nie znajomość slangu młodzieżowego (bo np. wyjechali jako małe dzieci, a wracją do kraju jako nastolatki i mimo, że mówią płynnie, to dla rówieśników "staroświecko" i dziwacznie). Jako dorośli często cierpią na depresje, nie potrafią znaleźć sobie miejsca, mają duży poziom lęku i poczucie zagubienia, które uniemożliwiają im normalne funkcjonowanie.

W internecie powstało mnóstwo stowarzyszeń, społeczności, które zrzeszają TCK z całego świata. (np. www.tckworld.com, www.tckid.com), gdzie TCK mogą się dzielić swoimi przeżyciami i problemami. Często, jako dorośli, wybierają życie w ciągłym ruchu. Nie potrafią zapuścić korzeni. Mają łatwość w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi z różnych kultur, łatwość przemieszczania się, ale problem z tworzeniem trwałych relacji. Ich znakiem rozpoznawczym jest "kameleon" a biblią książka Davida Pollocka i Ruth Van Reken "Third Culture Kids: Growing Among Cultures".

Tutaj audycja w australijskim radiu ABC na ten temat, m.in z Van Reken i kilkorgiem TCK:

http://www.abc.net.au/rn/lifematters/stories/2009/2583257.htm

W Australii jest chyba największy odsetek TCK. Z jakiś powodów to właśnie tam osiadają ludzie, którzy nigdzie indziej nie czują się u siebie. Tak, jak Geraldine, o której wspomniałam na początku. Geraldine jest Francuzką, wychowaną na Thaiti. Mam nadzieję, że uda mi się ją namówić na rozmowę, to dowiecie się więcej.

 

21:04, jucatuitam
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 maja 2010
z rodziną dobrze, ale tylko na zdjęciu

a czasem na zdjęciu nawet nie...

Mike i Doug przyjaciele z dzieciństwa ( jeden jest scenarzystą , drugi pracuje dla amerykańskiej telewizji) kilka lat temu założyli stronę AwkwardFamilyPhotos.com na której zamieścili swoje dziwaczne rodzinne fotografie, a następnie zaprosili innych żeby zrobili to samo. Dzisiaj na stronę wchodzi ponad milion osób dziennie, a zdjęcia przysyłane są z całego świata. Parę tygodni temu Mike Bender i Doug Chernack wydali album z tymi zdjęciami, a każdemu towarzyszy krótka, rodzinna historia.

Zajrzyjcie do swojego albumu, a na pewno też znajdziecie coś równie zabawnego:-)

 

 

17:07, jucatuitam
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 maja 2010
piąta władza

Dzisiaj będzie trochę o tym, trochę o tamtym, w sumie- o niczym. Mam poczucie,że robię 150 rzeczy naraz, żadnej dobrze, a z tego wszystkiego nie mogę spać, bo zamiast spać, myślę ile mam jeszcze do zrobienia.

Chętnie napisałabym o XXX. Ale nie mogę, bo będę o tym pisać do Obcasów i głupio by było samej sobie spalić temat. W każdym razie powiem Wam, że od jakiegoś tygodnia, służbowo oglądam pornosy;-). Chciałam też napisać o organizacji w Wielkiej Brytanii, która niedawno obchodziła trzydziestolecie. Nazywa się MATCH (http://www.matchmothers.org/) i zrzesza matki, które nie mieszkają, nie widują się, bądź w ogóle straciły kontakt ze swoimi dziećmi. Różne są kulisy tych rozstań- pozbawienie praw rodzicielskich, ograniczenie kontaktów przez byłego męża/partnera, wyjazd dziecka zagranicę, zerwanie konatków z mamą ze strony dziecka, inne konflitky rodzinne, choroba psychiczna matki. Strasznie przejmujące są te historie, emocje, które matki przeżywają w związku z rozstaniem oraz napiętnowanie społeczne. Ale zeby o tym coś więcej napisać, muszę się w ten temat jeszcze zagłębić. W każdym razie jeśli temat Was interesuje, to na stronie MATCH-u znajduje się galeria trzydziestu portretów kobiet z krótkimi historiami rozstań z dziećmi.

A teraz meritum. Miałam pisać o 'piątej władzy', czyli blogujących mamuśkach. Ich obecność i wagę docenili w tym roku kandydaci w wyborach do parlamentu w Wielkiej Brytanii, o czym niedawno pisał w WO-Sebastian Łupak. Kampanię wyborczą prowadzili m.in. wśród użytkowniczek najbardziej popularnego serwisu dla mam-Mumsnet.

Firmom produkującym gadżety, żywność i akcesoria dla dzieci też zależy na głosach matek, więc inwigilują fora, prowadzą kryptoreklamę i trzęsą się, kiedy niepochlebna opinia na temat jakiegoś produktu zaczyna nabierać w internecie prędkości tornada. (jak np. ostatnio sprawa najnowszych Pampersów, które rzekomo odparzają). Zagranicą w ogóle 'blogger' to zaczyna już być zawód pełnoetatowy i pełnopłatny, a wśród nich blogujące matki- to prężna kategoria. Większość z nich to dziennikarki na macierzyńskim, wychowawczym, albo te, które postanowiły pracować z tzw. wolnej stopy.  Np. taka Mia Freedman, była naczelna australijskiego Cosmopolitan i kilku innych prestiżowych tytułów dla kobiet. Mama trójki dzieci od 1 do 11, właścicielka dwóch kaczek i psa, oraz żona męża. Freedman jest przeciwieństwem Anny Wintour. Jest bezpośrednia, dowcipna i po prostu normalna. Jej blog to właściwie już firma, dla której pracuje kilka osób ( webmaster, agentka, pr-owiec, osoba od reklam). Jej wpisy komentuje codziennie od kilkuset do kilkutysięcy osób. Freedman pisze o sprawach dotyczących kobiet, o mediach,o polityce i o sobie (te wpisy komentowane są najczęściej). Strona jest sprzężona z twitterem, facbookiem (Mia ma prawie 2,500 fanów), oraz Mia TV-bo Freedman kręci też krótkie filmiki. Jest cytowana przez innych znanych australijskich bloggerów, a także coraz częsciej- w prasie papierowej. Nie odbierze Cosmopolitan ani ELLE czytelniczek, na razie, ale za chwilę. Kto wie?

 

 

12:09, jucatuitam
Link Komentarze (1) »
piątek, 14 maja 2010
ten maj miał być inny

Jak za oknem jest, to widać. Poza tym finansowa nędza. Dzieci chore. A sondaże przedwyborcze raczej też nie napawają optymizmem. Nawet nasz bez zmarniał. (Bez w sensie-drzewo).

Z tej desperacji nawet zapytałam Króla Biegania (http://staszewskibiega.blox.pl/html), co ma zrobić człowiek,który nienawidzi biegać a chce zacząć? I tu padła najbardziej zaskakująca odpowiedź, której po Wojtku się nie spodziewałam. "Nie biegaj, znajdź sobie inny sport". Problem w tym, że ja już mam swój sport, tylko, że on kosztuje. A ten maj, jak wyżej, jest cienki.

Na Docreview też w tym roku nie poszłam, choć to mój ukochany festiwal. I bez przesady powiem,że uważam Artura Liebharta za Człowieka Dekady, nie Roku, a dokument to dla mnie najbardziej genialne medium służące do opowiadania o świecie i ludziach. Właśnie dokument filmowy, a dopiero na drugim miejscu -reportaż. Na trzecim-fotografia.

Więc wieczory spędzam na www.iplex.pl, gdzie trochę dokumentów z poprzednich edycji festiwalu jest i mam nadzieję, że będzie ich więcej. Ogląda się je godnie, w przeciwieństwie do youtube'a gdzie wszystko poszatkowane jest na kawałki. Z tegorocznego festiwalu na iplexie jest chyba tylko "Porno od 9 do 17" i polecam.

Poza tym również w internecie sprawdzam (wyobraźcie sobie, że już jest taka opcja sprawdzania na urzędowych stronach "aktualnego statusu"), jak się ma sprawa z moim paszportem i czy może zdążą go wyrobić trochę wcześniej, bo w przeciwnym razie zrobi się naprawdę gorąco i wizę dostanę na dzień przed odlotem. Bo tak, przede mną podróż życia i to jest na pewno super-pozytywna informacja, ale to dopiero w czerwcu. Trzynastego. A do trzynastego jeszcze pół maja, który nie zachwyca i pół czerwca. Ach i właśnie do mnie dotarło, że poraz pierwszy w życiu będę głosować zagranicą. Lecę pisać do znajomego, który tam mieszka, to się umówimy na kawę w ambasadzie:-)

 

14:54, jucatuitam
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 maja 2010
Urzędniik prawdę ci powie

Nie znoszę urzędów, urzędników i urzędniczek. A moze trafniej byłoby napisać "boję się". I na marginesie dodam, że wielu z nich jest bardzo życzliwych i ludzkich. Nie o to chodzi.

Paraliżuje mnie myśl o tym, że muszę gdzieś pójść, wypełnić jakiś papier, w którym NA PEWNO zrobię masę błędów, stanę nie do TEGO okienka co trzeba, przyniosę NIE TEN dokument, podam ZŁE dane. Więc, kiedy ostatnio udało mi się prawidłowo wypełnić wniosek o paszport (jest banalnie prosty, uff), moje zdjęcie biometryczne mieściło się w ramkach (chociaż po zeskanowaniu za bardzo się świeciło i byłam o krok od dyskwalifikacji), a opuszki palców nie wykazywały śladów choroby (urzędniczka zapytała mnie wprost:"Czy ma Pani dwa zdrowe opuszki palców wskazujących?! Po czym poinformowała mnie, że z takimi odciskami to lepiej nie kraść, bo od razu mnie złapią), to myślałam, że pójdę upić się ze szczęścia.

W okienku obok inna urzędniczka obsługiwała Panią na wózku i usłyszałam taką rozmowę:"Do znaków szczególnych wpiszemy pani wózek inwalidzki". A potem "Nie , nie można przyspieszyć paszportu, chyba, że byłaby jakaś śmierć w rodzinie.""To może ja umrę" zaproponowała Pani ze znakiem szczególnym: wózek inwalidzki. "Ha, ha, ha-odpowiedziała urzędniczka i zapytała rzeczowo: "Da Pani radę się podpisać tak, żeby nie wyjechać po za ramkę, czy pomóc?"

Zamiast Teraz Polska! powinni przyznawać wyróżnienie Tylko w Polsce!. Polskie urzędy na pewno mogłyby się takim logo poszczycić...

21:13, jucatuitam
Link Komentarze (5) »
sobota, 01 maja 2010
zagrają na marchewce

Żeby nie było, że wkółko tylko o tych zdjęciach. Jeśli wolicie słuchać niż oglądać, to już 15 maja w Lublinie rusza Festiwal Kody (www.kody-festiwal.pl). Co tam Lou Reed, Laurie Anderson, czy Philip Glass. To wszystko owszem wybitne, niesamowite, ale też znane, słyszane. Dla mnie gwiazdą festiwalu będzie "Gemuse Orchestra" z Wiednia, czyli Orkiestra Warzywna, w której muzycy grają na instrumentach wykonanych z warzyw, np. marchewkowym felcie, bębnie z dyni, bongo z selera, a na koniec serwują publiczności świeżą zupę warzywną!O!

Orkiestra powstała 12 lat temu. Grają m.in. Electro, Free Jazz, Dub i Noise. Jak to wygląda na żywo, możecie sprawdzić tutaj

http://www.youtube.com/watch?v=hpfYt7vRHuY&feature=player_embedded#!

22:36, jucatuitam
Link Komentarze (1) »
teraz Polska

K...mać!Właśnie napisałam dla Was piękną, długą, ładnie zilustrowaną notkę i diabli ją wzięli,bo nagle siadł prąd, a razem z nim komputer. Więc teraz będzie szybko, niechlujnie, brzydko i z prądem.

Otóż, moja refleksja dotyczyła tego, że cieszę się, że po to, żeby obejrzeć fajną wystawę fotografii nie trzeba już jeździć do Berlia, Londynu albo Pragi, a przynajmniej nie tylko, bo na mapie fotograficznych "must see" pojawił się również Kraków (o którym już pisałam), Łódź o której zaraz napiszę, i Warszawa (aktualnie w CSW ciekawa wystawa Roni Horn), no i jest Yours Gallery, w której z ostatnich, jak dla mnie,wystaw na piątkę- były zdjęcia Lydii Panas, a jeszcze przedtem- "Miasto Cieni"-czyli fotografie z australijskich archiwów policyjnych.

Co do Łodzi, to już w przyszłym tygodniu zaczyna się tam Foto Festiwal (www.fotofestiwal.com), którego perełką jest wystawa zbiorowa, zainicjowana przez trójkę kuratorów (z Niemiec, Irlandii i Polski), pod tytułem "All is Lovin'"- czyli "Wszystko jest Miłością". To wystawa na temat tego, co w życiu najważniejsze, czyli o związkach między ludźmi, rodzinie, wyborach, brakach wyboru, genach, pokoleniach, komunikacji, kryzysach i wszystkim tym, czego nazwać nie sposób, a co można próbować pokazać na zdjęciach. Poza Lydią Panas i Elinor Carucci (o których pisałam tu), będzie kilka ważnych światowych nazwisk. M.in. Rebecca Martinez z cyklem UDAwaNE dzieci.

Ten fotoreportaż bada "subkulturę skupiającą się wokół lalek, które wyglądają jak żywe noworodki (ang. reborns), analizując osoby zajmujące się ich tworzeniem i kolekcjonowaniem. Lalki robione są tak, by jak najbardziej przypominały rzeczywiste dzieci. Ich konstrukcja i waga dają złudzenie prawdziwości (np. główka musi być podtrzymywana, jak u żywego niemowlęcia trzymanego na ręku). Niektóre pachną jak dzieci, wyposażone są w mechanizmy sprawiające wrażenie, że oddychają, ich serce bije, lub że są ciepłe w dotyku.(...)Motywów, dla których kobiety wybierają lalko-dzieci, jest wiele. Większość matek tych niby-noworodków, z którymi miałam do czynienia, to kobiety wyjątkowo kochające i opiekuńcze, podchodzące do dzieci z pasją. Dla nich jest to sposób, by zatrzymać je w swoim życiu. Niektóre tworzą lub zbierają takie lalki, gdyż nie mogą już rodzić, nie mogą mieć potomstwa lub straciły dziecko."

Cykl zdjęć Kanadyjki Edith Maybin "Dokument z Tenby" bada relację matka-córka

A Holender Alex ten Napel pokazuje "Męskie Madonny"

Oczywiście, fajnie by było, móc obejrzeć wśród tych zdjęć np. najnowszy projekt Sally Mann, ale powiedzmy, że tego nie napisałam;-).

22:15, jucatuitam
Link Dodaj komentarz »