RSS
środa, 29 września 2010
Cool Britannia

Od 2001r., co roku, we wrześniu w Wielkiej Brytanii zostaje ogłoszona lista 500 najsilniejszych marek, które stanowią obiekt pożądania wśród osób wyznaczających trendy. W tym roku, pierwsza dwudziestka wygląda tak:

1. Aston Martin
2. iPhone
3. iPod
4. BlackBerry
5. Bang & Olufsen
6. Harley-Davidson
7. Nintendo Wii
8. Google
9. Ferrari
10. Dom Perignon
11. BBC iPlayer
12. Vivienne Westwood
13. Apple
14. Tate Modern
15. You Tube
16. Mini
17. Chanel
18. Ray Ban
19. Alexander McQueen
20. Jimmy Choo

Ciuchy, buty, luksusowe samochody i szampan- to zrozumiałe, zawsze są w czołówce. Ale, że połowę z tej listy stanowią marki związane z najnowszymi technologiami, to jednak robi wrażenie. Z rankingu wynika, że Brytyjczycy, którzy chcą być cool, muszą obowiązkowo być podłączeni do sieci, skomunikowani i pod telefonem.

 

13:52, jucatuitam
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 września 2010
House czy Home

Ach i jeszcze ostatnio zachwycam sie pewnym koreańskim artystą-Do Ho Suh, który na tegorocznym bienale w Liverpoolu (http://www.biennial.com/) pokazuje swój najnowszy projekt ”Bridging Home”. Oto on:

A tu inne instalacje tego artysty

Architekt tych ażurowych konstrukcji wygląda tak

 

 

15:49, jucatuitam
Link Komentarze (2) »
Jestem miłością

Wspaniały film, genialna rola Tildy Swinton. Efekt 11 lat współpracy włoskiego reżysera Luki Guadagnino i aktorki. Pełen napięcia, emocji, gęstej atmosfery, w której równie przekonująco, co aktorzy grają przedmioty-symbole. O kobiecie ukrytej w sztywnym kostiumie z najszlachetniejszego materiału i o tym, co się dzieje, kiedy ten kostium zaczyna się gnieść, pruć i rwać. O miłości, o prawie do szczęścia i o tym, że pieniądze to nie wszystko. Chociaż na pewno można za nie kupić piękny dom w centrum Mediolanu z basenem, zatrudnić służbę, a w szafie mieć kolekcję ubrań Jill Sander;-)

Świat mi ostatnio podsuwa pod nos takie drobiazgi-prezenty związane z Włochami. Takie jak ten film i nowa książka Rachel Cusk, którą dostałam do czytania z wydawnictwa, a której akcja toczy się w Toskanii. I album z obrazami renesansowych malarzy od przyjaciółki, która ”na starość” studiuje we Florencji. Aż nawet zadzowniłam do Instytutu Włoskiego, żeby zapytać się, czy mogę jeszcze dołączyć do grupy dla początkujących (pamiętając z filmu ”Włoski dla początkujących”  jakie terapeutyczne walory może mieć taki kurs). Trochę tylko zaniepokoił mnie fakt, że byłabym tam najstarsza, więc się waham...

A tymczasem oficjalny trailer filmu znajdziecie tutaj: 

http://www.youtube.com/watch?v=pIjUyvjBrjY

14:36, jucatuitam
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 września 2010
nawet Oprah leci do Sydney

 

Wśród 300 pasażerów samolotu linii Quantas będą najwierniejsi fani Winfrey, a za sterami ma usiąść najwybitniejszy aktor wśród pilotów...John...Travolta! (podobno ma wszelkie uprawnienia do prowadzenia dużych samolotów pasażerskich, chociaż nie wierzę, żeby w kabinie nie znajdowała się normalna, rejsowa załoga).

W taki sposób Oprah Winfrey postanowiła uczcić 25-lecie swojego talk-show, który w przyszłym roku finiszuje w amerykańskiej telewizji. To nie znaczy, oczywiście, że Oprah przechodzi na emeryturę- ma jeszcze inne prężne projekty. W skład jej imperium wchodzi m.in. radio, własny kanał telewizyjny, miesięcznik dla kobiet, firma produkująca programy oraz organizacje charytatywne. Tutaj dowiecie się więcej: www.oprah.com

A jeśli kogoś interesuje, w jaki sposób powinna wyglądać prawidłowa reakcja fanów na dobrą nowinę obwieszczoną przez ich idola, to proszę sobie obejrzeć i podziwiać:-) (przeczekajcie 20 sekund reklamy, a potem się zacznie)

http://www.oprah.com/oprahshow/Oprahs-Surprise-for-Her-Ultimate-Viewers-Video

Ps. Kocham amerykańską telewizję!;-)

11:17, jucatuitam
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 września 2010
o frustracji cicho sza

Chyba najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym roku. A na pewno w pierwszej piątce. O tym, co czai się w duszach niektórych (specjalnie podkreślam) matek małych dzieci, żon, a o czym głośno mówić nie wolno. Czytając ją, miałam poczucie, jakby ktoś zrobił mi rentgen i później dokładnie go opisał i ponazywał to, co tak trudno nazwać samej. A z drugiej strony to, co mistrzowskie u Cusk mieści się właśnie między słowami. To atmosfera, to COŚ, co wspólne dla wielu matek, które są wykształcone, niezależne, z dorobkiem zawodowym i które świadomie decydują się na dzieci i na rodzinę, a potem mierzą się z rzeczywistością i próbują się w niej odnaleźć, co często jest bolesne, albo conajmniej chropowate.

Książka jest porównywana z jednej strony do serialu Gotowe Na Wszystko (moim zdaniem porównać można jedynie scenografię), z drugiej do twórczości Virginii Woolf. Mnie najbardziej kojarzy się z Godzinami Michaela Cunninghama.

 ”Arlington Park” była nominowana do Orange Prize w 2007r, brytyjskiej nagrody dla najlepszej pisarki, a Rachel Cusk znalazła się w pierwszej dwudziestce najlepszych młodych pisarzy wytypowanych przez prestiżowy brytyjski magazyn Granta.

A tutaj pozwolę sobie zacytować fragment recenzji Moniki Małkowskiej, z Rzeczpospolitej. Oto dowód na to, jak ludzie ( w tym wypadku ja i pani Monika) mogą się pięknie różnić:-).

 

Kobiety w stanie beznadziejnym

Co za antypatyczne babsko! Pisze tak, jakby gardziła stworzonymi przez siebie postaciami. Nie lubi żadnej z pięciu kobiet, wokół których kręcą się opowiadania. I to uczucie udziela się czytelnikowi.

Rachel Cusk w „Arlington Park” z pasją wywleka wady, psychiczne pokręcenie i rozbuchane ambicje kilku pań, do których – podejrzewam – jest bardzo podobna. Przystojna brunetka urodzona w Kanadzie w 1967 roku, po studiach w Oxfordzie osiadła w Anglii; zamężna z finansowo „ustawionym” fotografem, matka dwóch córek. Jej książki – ma już na koncie dziewięć, ale dopiero pierwsza, bynajmniej nie debiutancka, ukazała się po polsku – zdobyły dobrą sławę i nagrody dzięki… wylewającej się z nich frustracji. Krytycy, skłonni do porównań z najwyższą literacką półką, dorobili jej miano nowej Jane Austen i Virginii Woolf. Mocna przesada. Jedyna wspólna cecha to złość kipiąca w bohaterkach – niby inteligentne i zdolne, a zawodowo nie osiągają nawet części tego, co ich partnerzy. Poświęcają się domowi, dzieciom, mężom, to cena za spokój i dobrobyt.„Jaki pożytek z tego nieustannego zdobywania, skoro później nie można spojrzeć wstecz i powiedzieć, że żyło się naprawdę?” Na taką refleksję zdobywa się – pod wpływem alkoholu – Christine. Jednak jedyny odruch buntu, na jaki zdobywa się, to upicie się przy gościach.Czytając „Arlington Park” miałam wrażenie, że książka mogłaby powstać zarówno dwa wieki temu, jak przed kilkudziesięciu laty. Wniosek z dzieła Cusk nasuwa się jeden: emancypacja i ruch women’s lib zdały się psu na budę. Kobieta wciąż jest Murzynem świata. Składa siebie w ofierze kapitalistycznemu społeczeństwu. Skoro się na to godzi, niech nie jojczy...Itd.

Jeszcze może puenta:

Z lektury „Arlington Park” płynie jeden ważny wniosek. Co bystrzejsze uczennice Juliet gardzą matkami za pokorę, z jaką przystają na niszczący je, małżeński układ. Jedna z panienek deklaruje, że nigdy nie wyjdzie za mąż ani nie będzie miała dzieci, bo „małżeństwo, to synonim nienawiści”. Oto przyczyna, dla której mnożą się single.

 

10:54, jucatuitam
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 13 września 2010
nie wszystko na sprzedaż

Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, ale okazuje się, że to, czego dane muzeum nie pokazuje może być równie ciekawe, co sama ekspozycja. Na taki pomysł wpadła dyrekcja Muzeum Żydowskiego w Berlinie. Na stronie internetowej pracownicy muzeum w krótkich filmikach tłumaczą dlaczego, między innymi, nie wystawiają przedmiotów o antysemickiej wymowie, nie pokazują fotomontaży i zdjęć nagich ludzi, czekających na rozstrzelanie, nie ujawniają prywatnej historii choroby oraz z jakiego powodu nigdy nie obejrzycie tam "Pasji" wg.Mela Gibsona.

Tutaj znajduje się całość projektu:

http://www.jmberlin.de/osk/homepage-EN.php

Teraz zaczynam się zastanawiać, czego nigdy nie pokazałoby Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Etnografincze, Narodowe, Solidarności. I z jakiego powodu.

 

14:49, jucatuitam
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 września 2010
dziewczynka karmiąca krokodyle

W ten weekend mija czwarta rocznica tragicznej śmierci znanego prezentera australijskich filmów przyrodniczych, Steve'a Irwina, znanego bardziej jako Łowca Krokodyli (przydomek zyskał po prowadzeniu kultowego już serialu dokumentalnego o tym samym tytule). Z tej okazji, kanał Animal Planet wyemitował wczoraj i dzisiaj blok tematyczny z najbardziej znanymi filmami z udziałem Irwina, w tym wspomnieniowy film, który prowadzi jego córka, 12-letnia Bindi Irwin.

Bindi jest prawdziwą celbrytką w Australii i co roku zgarnia kolejne prestiżowe nagrody m.in. "talent roku", "występ roku", "najbardziej niezwykła Australijka". Ma za sobą występy w popularnych amerykańskich talk-show: Oprah, David Letterman, Ellen Degeneres. W maju tego roku premierę miała czwarta część filmu "Free Willy" z Bindi w roli głównej. Córka Irwin ma swój serial przyrodniczy, zespół muzyczny, w którym śpiewa i tańczy, udziela się charytatywnie a przede wszystkim pracuje w rodzinnym biznesie Irwinów- Australia Zoo, w Beerwah, w Queensland- jednym z najchętniej odwiedzanych Zoo na świecie. (http://www.australiazoo.com.au/). Bindi sygnuje swoim imieniem również kolekcję ubrań dla dziewczynek, lalkę, która wygląda jak jej sobowtór w wersji mini oraz DVD z ćwiczeniami fitness! Podobno Steve Irwin od małego skrupulatnie planował karierę córki twierdząc, że" za kilka lat to ona będzie gwiazdą, a ja będę jedynie postacią drugoplanową". Wygląda na to, że jego marzenie się spełniło- Bindi z pewnością jest gwiazdą, a nad jej karierą czuwa jej matka- Terri. I chociaż dziewczynka wydaje się być niewzruszona tym całym zamieszaniem wokół niej, to w australijskich mediach coraz częściej pojawiają się pytania- na ile Bindi realizuje swoje marzenia i pasje, a na ile biznes plan swojej matki.

 

 

15:18, jucatuitam
Link Komentarze (1) »